1773

Boston Tea Party

Eau de Parfum, 50ml

Doświadcz bezkompromisowej podróży pośród chłodu XVIII-wiecznej bostońskiej dzielnicy portowej. W tej przestrzennej kompozycji współgrają ze sobą nuty morskie, drzewne i skórzane. Nad wszystkim góruje wyraźny akord herbaciany.

Zakres cen: od 640,00 zł do 790,00 zł

Kronika

"It does not take a majority to prevail... but rather an irate, tireless minority, keen on setting bushfires of freedom in the minds of men." ~ Samuel Adams

Grudzień, 1773

Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska, wspierana przez bezprecedensową ustawę o herbacie, posiada nieformalny monopol na handel tym cennym towarem w koloniach północnoamerykańskich. Ta ekonomiczna niesprawiedliwość powoduje napięcie, które rośnie z każdym kolejnym dniem.

Dla bostończyków ładunek zakotwiczonych statków przestaje być jedynie herbatą - to raczej symbol zniewolenia stanowiący witalne zagrożenie dla fundamentalnej wartości powstającego narodu: wolności.

Jest czwartek, noc 16 grudnia, w bostońskim porcie panuje przeraźliwy chłód. Na przekór warunkom, ponad 5 tysięcy zgromadzonych, mających dość jawnej niesprawiedliwości postanawia silnie zaznaczyć swój sprzeciw. Ich cel: odesłać Dartmouth i dwa inne towarzyszące mu statki z herbatą prosto do Londynu. Lokalni dowódcy są jednak nieugięci, więc wiadomość musi być głośna. W tym miejscu największe wydarzenie w historii kolonialnego ruchu oporu rozpala swą pierwszą iskrę - wkrótce zamienia się ona w płomienie, które rozprzestrzenią się wśród kolonii w szaleńczym tempie.

Ponad stu mężczyzn, wielu w strojach amerykańskiej ludności etnicznej – „Synów Wolności”, jak sami siebie określają - wkracza na pokład brytyjskiego statku z herbatą. Bez jednego aktu przemocy, najgłośniejsze "NIE!" we wczesnej historii Ameryki ostro przeszywa rześkie powietrze. Trzy godziny później zadanie jest wykonane.

Trzysta czterdzieści dwie drewniane skrzynie pełne znakomitej herbaty unoszą się w słonej, portowej wodzie, stając się uniwersalnym symbolem wołania o wolność.

Wbrew wszelkim przeciwnościom losu, podmuch rewolucji rozpoczyna swoją kolonialną podróż na dobre.

Interpretacja zapachowa

Kompozycja stawia nas w roli bohatera tej grudniowej nocy.

W tłumie przemykamy przez portową dzielnicę Bostonu. W nozdrzach miesza nam się chłodna, rześka mineralność atlantyckiego powietrza wraz z miazmatami XVIII-wiecznego, handlowego miasta. Wkraczając na pokład, czujemy że nie ma już odwrotu. Wraz z kompanami schodzimy do ładowni wypełnionej zapachem starego, przeżartego solą drewna i smoły okrętowej. W końcu jest – nasz cel! Aby się upewnić, odrywamy wieko.

Intensywny zapach chińskiej herbaty roznosi się po ciasnym, dębowym pomieszczeniu. Kompani żwawo wynoszą skrzynie na pokład i wyrzucają je za burtę - wprost w oceaniczną toń. Stojąc na pokładzie, mamy wrażenie, że aromat zielono-czarnego, herbacianego suszu miesza się z morską bryzą, tworząc podniosłe tło dla czynu, który odciśnie się trwale w dziejach ludzkości.

Zapach jest przestrzenny, chłodny, z początku świeży i przenikający za sprawą morskiego powietrza, później przechodząc w herbaciane serce, które z czasem nabiera coraz więcej mocy. W tle mamy oleiste, wytrawne połączenia impregnowanego drewna z toniczną słodkością ambry. Równolegle przez cały czas towarzyszą nam portowe konotacje – zapach smarów, drewnianych skrzyń, zimowego dymu, oddając klimat spowitej mrokiem i chłodem panoramy Bostonu.